Ile wody dziennie powinien pić dorosły? Rekomendowaną przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA - ang. European Food Safety Authority) ilością płynów jest 1,6 litra dziennie dla kobiet oraz 2 litry dla mężczyzn. Z badań TNS Polska wynika, że taką ilość płynów pije jedynie 41% Polek i 22% Polaków.
Zabaw się w wyrabianie nawyku jak tutaj. Zacznij od picia wody na 1 poziomie i gdy uda ci się osiągnąć wyższy poziom zaczynasz pić więcej wody w ciągu dnia. Przykładowo jeśli jesteś mężczyzną i powinieneś pić 2,5 L wody dziennie. 1 level – 1 l wody w ciągu dnia. 2 level – 1,5 l wody w ciągu dnia. 3 level – 2 l wody w
Alkohol uszkadza narządy wewnętrzne, zwiększa ryzyko chorób serca i układu krążenia, może przyczyniać się do nowotworów. Wpływa negatywnie na układ nerwowy, a nawet hormonalny. - Żaden dobry lekarz i dietetyk nie powinien powiedzieć, że jest choćby minimalna dawka alkoholu dobra dla organizmu. Przyjmuje się, że dla
Istnieją dwa sposoby na obliczanie dziennego zapotrzebowania na wodę. Jeden z nich określa, a ile powinniśmy pić wody na kilogram masy naszego ciała. Wystarczy, że pomnożysz swoją masę ciała przez 0,030. Na kilogram naszej wagi przypada 30 militrów wody.
Przez 30 dni piła 3 litry wody dziennie. Oto efekty (WIDEO) Małe dzieci a picie wody z kranu. Zobacz, czy nie szkodzisz (WIDEO) Ciepła woda z cytryną na czczo. Sprawdź zalety (WIDEO) 60 dni na "zdrowej" diecie pełnej cukru. Ryzykowny eksperyment (WIDEO)
Zgodnie z §112 Rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy pracodawca jest zobowiązany zapewnić wszystkim pracownikom wodę zdatną do picia (czyli wolną od mikroorganizmów chorobotwórczych i pasożytów w liczbie stanowiącej potencjalne zagrożenie dla zdrowia
ETEZ. Pewna kobieta przez miesiąc codziennie piła sok z selera. Nie uwierzycie, co się stało! Czy było warto? Pewna Amerykanka postawiła sobie wyzwanie i przez miesiąc codziennie rano piła sok z selera naciowego. Co skłoniło ją do tego pomysłu? Jak przyznaje, zachęcona zdrowotnymi właściwościami z których słynie seler postanowiła spróbować przez 30 dni pić sok z tego warzywa i zobaczyć, co się stanie. Efekty naprawdę ją zaskoczyły! Piła sok z selera przez miesiąc! Co się zmieniło? Jak przyznaje, nie spodziewała się żadnych zadziwiających rezultatów. Czytała o dobrym wpływie selera na zdrowie, cerę i ogólne samopoczucie, jednak nie wierzyła, że samo picie soku zmieni cokolwiek w jej życiu. Jednak po ukończeniu 30-dniowego wyzwania przekonała się, jak bardzo się myliła! Amerykanka zaobserwowała u siebie piorunujące efekty! Trawienie Codziennie picie soku z selera zauważalnie wpłynęło na trawienie. Kobieta stwierdziła, że nie ma już problemów z zaparciami i pozbyła się uczucia ciężkości po posiłku. Apetyt Okazało się, że seler hamuje apetyt! Amerykanka relacjonuje na swoim blogu, że gdy piła rano sok z selera, to przez cały dzień czuła się bardziej syta i nie miała ochoty na słodycze i inne kaloryczne przekąski. Energia Picie soku przez miesiąc zdecydowanie wpłynęło na samopoczucie kobiety. Jest mniej ospała, ma więcej energii i dużo wolniej się męczy podczas ćwiczeń. Właściwości selera naciowego Seler naciowy znany jest ze swoich właściwości przeciwstarzeniowych i przeciwzapalnych. Może również zapobiegać chorowaniu na nowotwory. Zalety picia soku z selera docenią osoby cierpiące na nadciśnienie oraz cukrzycę. Źródło: Źródło zdjęcia: Adobe Stock
Czy oby na pewno nie zapominasz o codziennej porcji wody? Czy może wodę zastępujesz colą, kawą, sokami, herbatą oraz słodkimi największy błąd! Robisz tak bo nie wiesz jakie są zalety picia wody. Zrób teraz na odwrót. Odstaw inne napoje i pij dowiesz się czegoś – co przekona Cię do picia samej wody przez miesiąc, a może nawet i dłużej. Zainteresowany?Zacznijmy od tego, że jesteśmy aż w 70% zbudowani z wody. Co istotne bez jedzenia przeżylibyśmy nawet kilka tygodni, zaś bez wody (i to jest bardzo ważne!) zaledwie kilka jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania naszego całego organizmu. Bez wody nie istniałoby życie. Woda to coś niesamowitego, coś co przywróci Twojemu ciału harmonię i sprawi, że docenisz jej zdrowotne oraz wręcz magiczne da Ci zastąpienie wszystkich napoi, które wypijasz w ciągu dnia – wodą?Oto co się stanie, jak będziesz pił wodę przez miesiącMusisz wiedzieć, że dzięki odpowiedniemu nawodnieniu organizmu:1. Przestanie boleć Cię głowa – ponieważ właściwe nawodnienie gwarantuje sprawny przepływ krwi nawet w małych naczyniach krwionośnych w mózgu, a w konsekwencji jego odpowiednie Uchronisz się przed infekcjami górnych dróg oddechowych – albowiem odpowiednie nawodnienie błon śluzowych poprawia jej funkcjonowanie i skuteczność przed atakami bakterii z Zapobiegniesz powstawaniu kamieni w nerkach – gdyż woda pomaga nerkom w ich sprawnym funkcjonowaniu oraz szybszym pozbywaniu zbędnych produktów przemiany Uchronisz się przed infekcjami dróg moczowych – ponieważ woda znakomicie przepłukuje nerki i cały układ moczowy, a dodatkowo ogranicza rozwój chorobotwórczych Wspomożesz swoje odchudzanie – gdyż picie odpowiedniej ilości wody pomaga przyspieszyć metabolizm oraz zapobiega odkładaniu się tkanki Zapobiegniesz zaparciom – albowiem woda zwiększa objętość mas kałowych, poprawia pracę jelit, a tym samym zapobiega zaleganiu Poprawi się Twoja koncentracja, pamięć i zwiększy szybkość reakcji – gdyż nawodniony mózg lepiej Poprawi się kondycja Twojej skóry – ponieważ właściwe nawodnienie gwarantuje odpowiednią elastyczność komórek skóry, w konsekwencji stanie się ona bardziej odżywiona, jędrna i akurat musisz pić samą wodę przez 1 miesiąc?Ponieważ tylko długotrwałe i regularne kuracje przyniosą Ci oczekiwane że będziesz pił wodę przez kilka dni nic Ci nie że po miesiącu będziesz pozytywnie zaskoczony swoją nową wagą i lepszym zdrowiem, a w konsekwencji i samopoczuciem!To wręcz niesamowite co może Ci dać zamiana wszystkich napoi, które pijesz w ciągu dnia na sam widzisz utrzymanie odpowiedniego nawodnienia pomoże Ci nie tylko schudnąć, poprawić swoją odporność, koncentrację i pamięć, ale też zapobiegnie powstawaniu kamieni i rozwojowi chorobotwórczych bakterii w swojego dobrego zdrowia zadbaj o wypicie wystarczającej ilości wody w ciągu dnia!Podejmij wyzwanie! Zacznij pić samą też: co się stanie jak przez 3 miesiące będziesz jadł 200 mg żeń-szenia
Dołącz do mojej listy bądźmy ze sobą w kontakcie :)
Przed wami najtańszy lek świata, który w miesiąc zmieni wasze życie! Odważycie się podjąć kolejne wyzwanie? Wyzwanie picia wody… Zawsze myślałam, że Polacy piją stanowczo za mało wody, a tymczasem statystyki mówią, że z roku na rok ilość wypijanej wody przez naszych krajanów rośnie! Co ciekawsze, spada ilość spożywanych napojów i soków. Sama nie wiem, czy cieszyć się i czy wierzyć statystykom, bo gdy patrzę Polakom do koszyków w supermarkecie (tak, robię to!), to widzę: piwo, napoje gazowane, soki i czasami butelki z wodą. Szczególnie latem, gdy z nieba leje się żar, półki z tym ostatnim napojem robią się puste, ale wystarczy kilka dni deszczowych i w sklepach znowu zalegają zgrzewki wody. Wychodzi na to, że wodę pijemy, ale tylko podczas upałów… Nikogo jednak nie trzeba przekonywać, że wodę trzeba pić ZAWSZE. Mówi się, że na każde 30 kilogramów naszej masy powinniśmy wypijać litr wody. To oznacza, że 60 kilogramowa kobieta powinna dostarczyć swojemu organizmowi 2 litry wody! Co ciekawsze, nie można wypić jej „duszkiem”, żeby tylko mieć spokój na całą dobę. To nie nawodni komórek organizmu, a woda tylko przez nas przepłynie (dosłownie i w przenośni) i nie polepszy samopoczucia. Najlepiej byłoby wyrobić w sobie nawyk picia wody przez cały dzień i choć wiem, że to niezwykle trudne (łatwiej sięgnąć po kolejną kawę, co?..), to jednak namawiam was do podjęcia kolejnego wyzwania związanego właśnie z wodą. Ja sama kiedyś borykałam się z dziwnymi zdrowotnymi problemami. Może oszczędzę wam opisów dolegliwości, ale diagnozowałam już u siebie śmiertelne choroby. Wizyta u mądrego lekarza uświadomiła mi, że problem tkwi zarówno w moim odżywianiu (w skrócie: jadłam wtedy śmieci…), ale też w tym, że mój organizm i nerki bronią się, jak mogą, żeby przeżyć bez wody. Podjęłam wtedy wyzwanie, które wydawało mi się na początku niewykonalne. Postanowiłam dać sobie miesiąc na doprowadzenie się do porządku, a pierwszym najtrudniejszym krokiem było wypijanie codziennie tyle wody, ile w przeliczeniu na kilogramy było mi potrzebne. Podjęłam 30 dniowe wyzwanie picia wody. Picie wody – wyzwanie Na początku owszem, nie było łatwo, zwłaszcza że tryb życia utrudniał konsekwencję. Najpierw postarałam się, żeby w domu wody do picia nigdy nie brakowało i żebym nie musiała biegać do sklepu po butelki za każdym razem, gdy ich potrzebuję. Potem obstawiłam nimi wszystkie miejsca, gdzie zazwyczaj przebywałam: sypialnię, w której lubiłam czytać i oglądać filmy czy miejsce, gdzie zazwyczaj pracowałam. To ostatnie szczególnie ważne – wiadomo, że gdy siadasz przed komputerem, świat przestaje istnieć i po dwóch godzinach odklejasz się od krzesła z suchymi gałkami ocznymi i piaskiem pod powiekami. Dlatego woda przy pracy z komputerem jest obowiązkowa! Dobrym rozwiązaniem było też ustawienie sobie w alarmu w telefonie, który przypominał o piciu (teraz są nawet specjalne aplikacje, ale w chwili podejmowania wyzwania można było o nich pomarzyć. Potem poszło już łatwiej. Odkryłam, że gdy postawię na noc wodę przy łóżku, wypiję ją od razu po przebudzeniu – wcześniej zanim doszłam do kuchni już zdążyłam zapomnieć o pragnieniu. Z czasem zamieniłam zwykłą wodę na tę z dodatkiem cytryny i miodu. Woda była widoczna w każdym rogu pokoju i nie trzeba było jej szukać. Gdy skończyło się moje 30-dniowe wyzwanie picia wody, okazało się, że było to najtańsze, najmniej wymagające wyzwanie, które przyniosło spektakularne efekty. 30 dniowe wyzwanie picia wody. Efekty! Największym plusem przeprowadzonej „wodnej” kuracji, która nauczyła mnie codziennego picia wody, był… grubszy portfel! Okazało się bowiem, że mogę przestać kupować suplementy diety i kosmetyki, w których szukałam ratunku na moje dolegliwości. Odżywki i szampony na suche włosy, oliwki na odstające skórki przy paznokciach, kremy na wypryski, magnez na skurcze łydek – wszystko to wkrótce wylądowało w koszu, bo okazało się, że zwykła, najtańsza woda zdziałała w 30 dni to, z czym nie mogłam sobie poradzić miesiącami z pomocą farmaceutów. Wstawałam promienna (siano na głowie i odciśnięta na twarzy poduszka w końcu zniknęły!) i wyspana (woda poprawiła trawienie i w nocy nie towarzyszyły mi żadne związane z nim dolegliwości). Za dnia miałam więcej energii, a wieczorem zasypiałam bez problemu, bo nie zdawałam sobie sprawy, że to właśnie brak wody przeszkadzał mi w zaśnięciu. Przestałam też „chrupać i skrzypieć” przy ćwiczeniach – wtedy tego nie wiedziałam, ale chrząstki, które chronią kości przed urazami, składają się w 80% wody i jej niedobór może powodować częstsze kontuzje czy bóle stawów. Woda z dystrybutora w domu? Moje wyzwanie przebiegało w czasie, w którym pracowałam w sklepie. Na szczęście miałam tam dostęp do najlepszego urządzenia, jakie wymyślił człowiek: do dystrybutora z wodą. Kolejka sprzedawców do wodopoju w sklepie wydaje wam się może dziwna, ale ma swój sens. To po prostu jedyna okazja oderwania się od monotonnej sklepowej czynności, z której nie musisz tłumaczyć się szefowi. Od tamtych chwil pokochałam wodę z dystrybutora, a gdy dowiedziałam się, że teraz można mieć ją także w domu dzięki Eden MySpring, to od razu zaczęłam szukać dla tego urządzenia miejsca w swojej kuchni. Nie, żebym uwielbiała tę czynność naciskania kraniku i powolnego sączenia się strumienia z myślą o tym, że zaraz trafi on do mojego gardła… No dobra, przyznam się: mam dziecięcą słabość do zabawy z dystrybutorem. Jakimś dziwnym trafem wypijam jeszcze więcej wody, odkąd jest on u nas w domu. Moja córka też nauczyła się go obsługiwać (zresztą, nawet gdyby miała 2 lata też by sobie z nim poradziła – jest banalny w obsłudze) i cieszę się, że nawet nie muszę pilnować, aby wypiła to, co nalała – bo wypija… i znowu nalewa… i tak w kółko. Urozmaicam jej też wodę różnymi kolorowymi dodatkami: wrzucam plaster cytryny, listki mięty, a ostatnio obie oszalałyśmy na punkcie przyrządzania „wody owocowej”, czyli owoców zalanych zwykłą wodą. Sama nie wierzyłam w to, co te internety wypisują o wodzie, dopóki sama nie podjęłam wyzwania. Dlatego namawiam was do tego samego; ono nie tylko nie nadszarpnie waszej kieszeni, ale nawet pozwoli oszczędzić na lekarzach i dietetykach. Woda jest najtańszym środkiem, żeby poprawić wasze samopoczucie. Jeśli nie boicie się, możecie pić nawet wodę z kranu (ja wybieram jednak bezpieczniejszy dystrybutor, bo wprawdzie wodę w kranach mamy czystą, ale stan rur w niektórych miastach jest przerażający). Spróbujcie, bo to tylko 30 dni. Wyróbcie w sobie nawyk, a jeśli po trzydziestu dniach nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi. Dla ułatwienia, przygotowałam dla was kalendarz, który możecie wydrukować i powiesić w widocznym miejscu. W ten sposób będziecie mogli każdego dnia zaznaczyć czy udało wam się wypić odpowiednią dla waszej wagi ciała ilość wody. Rozdawajka Moje dziecko najczęściej do picia wybiera wodę. A wasze? Dajcie znać w komentarzach. Dla waszych maluchów mam 10 bidonów na wodę. Jeśli macie ochotę zgarnąć taki bidon dajcie znać w komentarzu (koniecznie podajcie prawidłowy adres email przy dodawaniu komentarza). Bidony trafią do: MAGDA Mój synek, nie ukrywam lubi słodkie napoje, ale rzadko u mnie w domu można je spotkać. Do szkoły ZAWSZE zabiera wodę, na treningi sportowe tylko wodę, i w domu też pija wodę – mam lodówkę z kranikiem, a to bardzo zachęca do korzystania 😉 JOVI Wstyd sie przyznac, ale pijemy bardzo malo. Tak mi wstyd, ze podejmuje wyzwanie! Od dzis woda! Nawet sobie tabelke wydrukuje! Moja corka jak ma wybor :woda lub napoj na c (z duzej C) to wybiera to COS ….Wiem, ze woda najzdrowsza, ale trzeba jednak troche czasu na „polubienie” jej. Pozdrawiam! ANITA Jeszcze rok temu, kiedy poczułam że mam w gardle susze, sięgałam po… colę, soki z ogromną ilością cukru, napoje gazowane. Bo to było akurat pod ręką. Nikt nie patrzył na to co pije. Odkąd przeszłam na dietę (buhaha, no dobra, próbowałam przejść) obiecałam sobie ze będę pić wodę. Kupowałam litry wody i tak jak Ty stawiałam w miejscach gdzie najczęściej przebywam. Dzień, tydzień, miesiąc. Nauczyłam się. I moja 2 letnia córka też. Dziecko robi, mówi, je i pije to co Ty. Tak się nauczyła. Razem ze mną. I trwamy w tym! Ponad rok!…No tak, w końcu „Jaka matka, taka córka!” KAROLINA Przysięgam, jak siedziałam i czytałam pierwsze wersy i doszłam do tych „dwoch godzin przed komputerem i suchych oczach” tak wstałam i nalałam sobie identyczny kubek jak macie Wy i pije, nawet teraz gdy piszę komentarz… 😉 Wasze zdrówko Kochani! Ja mam dwie córeczki (4 i 2) w domu dostają wode lub herbatkę. Zdażają się soczki ale przewaznie bardzo okazyjnie lub na jakiś imprezach…. chociaż gdy mogę i wtedy próbuje wcisnąć im wode…. dajemy radę! Ja muszę się przyznać na pewno mam odwodniony organizm… za mało jej piję a sięgam po kawe….. ehhh moze spróbuje Waszego wyzwania dla siebie i dzieci…. MEGI Oj przydałby się taki bidon mojej 5 latce, odkąd pamiętam zawsze muszę przypominać jej o piciu wody, tak jakby nigdy nie czuła pragnienia, dlatego też wymyślam ciągle fajne kubki, bidony i inne gadżety, żeby jej ten nawyk utrwalić i żeby pić chciała a nie musiała. AGATA U mnie starsza różnie. Pije dużo wody ale sokiem owocowym nie pogardzi, na szczęście nie lubi gazowanych napoi. Młodszy poza wodą i mlekiem z piersi nie pije praktycznie nic (problemem jest dać mu coś ciepłego od picia ale na razie się obywamy bo mleko mam zawsze podgrzane 😀 ). MONIKA Od kiedy zaszłam w ciążę nauczyłam się pić wodę mineralną i tak tak jest tak jest do dziś w domu woda musi być zawsze, bo moja córeczka, która ma rok i dwa miesiące pije praktycznie tylko czystą wodę a soki juz jej tak nie smakują i uważam to za bardzo dobry nawyk i oby tak pozostało NULA Ależ Ci zazdroszczę. Nie mogę zmusić sie do wody jak bardzo bym o niej nie myslala. Moja T wypija ogrom wody podtykam ja jej wszędzie, zabieram ze soba. Dla dziecka woda jest ważna. A sama jako mama zapominam, zeby sie nawadniać a nie zasuszac. Twoj wpis chyba ruszył mnie na tyle, ze pisze juz to z butelka wody w ręce MARTA Dzień w dzień walczę z tym, by wypić odpowiednią ilość wody. Teraz kiedy jestem w ciąży, stało się to jeszcze większym wyzwaniem Córka na szczęście nie ma z tym problemu. Dla niej woda do picia, ponad wszystko :). Cieszę się, że w sklepie zamiast butelek ze słodkimi napojami, wybiera jednak wodę EWA A nasze nie. No chyba, że jest to „woda zaczarowana”. Do przezroczystej butelki wrzucam kilka poziomek/jagód/malin/porzeczek i zalewam kranówą lub przegotowaną. Ważne, by nie nalać do pełna. Zakręcam i daję maluchom do zabawy. Ściskając butelkę czy odwracając ją podglądają jak owoce przepływają z jednego końca na drugi. Co jakiś czas podpijają wodę i sprawdzają jak teraz wędrują owoce. Chętnie wypróbujemy te bidony. Dziewczyny proszę o kontakt mailowy!
Kawa nie szkodzi naszemu organizmowi, jeśli pijemy maksymalnie cztery filiżanki dziennie Ja wypijałam nawet do 10 kaw, co, kiedy zdałam sobie z tego sprawę, lekko mnie przeraziło Każdy, kto spróbuje na kilka dni odstawić kawę, powinien się liczyć z tym, że łatwo nie będzie. Ból głowy na kofeinowym "odwyku" to norma Jakie są plusy odstawienia kawy: mniejsza nerwowość, lepszy sen, bardziej nawilżona skóra, bo częściej sięgamy po wodę i... mnie słodyczy, bo jak je jeść bez kawy Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Onetu Dlaczego postanowiłam odstawić kawę Ktoś spyta: ale po co? No właśnie. W pewnym momencie zorientowałam się, że wypijam nawet do 10 kaw dziennie. Kawę piłam bezwiednie. Zaczynałam od niej poranek - a jakże - na czczo. Po godzinie następną, bo miałam wrażenie, że tą pierwszą, wypitą w pośpiechu, nie zdążyłam się nadelektować. A później już szło. Spotkanie, wywiad, rozmowa, kawa po obiedzie, na podwieczorek, nawet po 20, bo przecież i tak mogłam po niej spokojnie zasnąć. A i jeszcze, jak głowa zaczynała mnie boleć, też piłam, bo przecież to pewnie przez niskie ciśnienie. Polecamy: Trudny quiz o kawie. Wiesz tyle, co barista? [QUIZ] Żeby nie było, ciśnienie ma zazwyczaj wzorowe 120/80 i jakoś nigdy nie odnotowałam podczas badań jego znaczących spadków. Dobra, to czas start. I to pytanie: jak ja przeżyję dzień bez kawy? Potworny ból głowy I zaczęło się. Pierwszy poranek i pierwsza myśl po przebudzeniu: nie pijesz dzisiaj kawy. W kuchni jednak ręce od razu "pobiegły" do ekspresu. Stop. No przecież nie poddam się z samego rana. Piłam wodę, dużo wody, herbatę. W ogóle tego bólu w pierwszym odruchu nie połączyłam z kawą, o której marzyłam przez cały dzień. Ucięłam sobie półgodzinną drzemkę i było jakby lepiej. Tylko jak po drzemce nie wypić kawy? Nienawidziłam tych myśli. Byłam nerwowa. Bo jednak obsesyjne pragnienie łyka kawy nie chciało mnie opuścić. Z drugiej strony byłam dumna, bo wytrzymałam cały dzień, choć pojawiało się: "O jeny, tylko jedną kawę, jedna to nie wiadro". Ale się nie dałam. Dalsza część pod materiałem wideo. Najgorsze pierwsze trzy dni Później było już tylko gorzej. Zaczęłam myśleć: "no dobra, to może tydzień bez kawy", "może pięć dni", "te 30 dni to bez sensu". W końcu powtarzałam sobie: "tylko dzisiaj bez kawy", byleby przebrnąć kolejny dzień. W drugiej dobie "odwyku" ból głowy nie ustępował, podobnie trzeciego dnia. Przypomniałam sobie, jak lekarz ginekolog, kiedy byłam w ciąży i męczyły mnie potworne migreny, zalecał picie lekko gazowanej wody z cytryną, bo podnosi ciśnienie. I to okazało się moim wybawieniem. Nie, że przeżyłam bez tabletek przeciwbólowych, ale ile można ich brać. Senność? Oj tak. Przez pierwsze dni byłam w stanie uciąć sobie nawet trzy 15-minutowe drzemki, bo głowa mi dosłownie leciała. Dobrze, że odstawienie kawy zbiegło się z weekendem, więc było łatwiej sobie przysnąć. Po pierwszym tygodniu Kiedy minęło moje pięć dni bez kawy, zaczęło być łatwiej. Co prawda podczas spaceru z psem mój nos wyłapywał jej zapach na każdym rogu, a przejście koło kawiarni było prawdziwą torturą. "Może jednak taką jedną małą latte". Ale bywam uparta. Skoro powiedziałam 30 dni, to 30. Wytrzymam. Polecamy: Już samo patrzenie na kawę może pobudzać tak, jak jej picie - mówią naukowcy I faktycznie, im więcej czasu upływało, tym mniej myślałam o kawie. Ciężko było rano, a później w pracy, gdy inni parzyli sobie ten cudownie pachnący napój. Z góry założyłam też sobie, że nie będę używać żadnych wspomagaczy - pić coli, jeść cukierków z kofeiną. Jak odwyk, to odwyk. Jakoś po półtora tygodnia życie bez kawy stało się znośne, a po dwóch w ogóle możliwe. Przestał mi nawet doskwierać fakt, że inni piją kawę w mojej obecności, a w kawiarni bez problemu zamawiałam herbatę. Co się zmieniło? Mam trochę fioła na punkcie obserwowania własnego ciała, bo to ono wysyła nam sygnały, że coś się z nami dzieje, kiedy głowa tego w ogóle nie rejestruje, a wręcz wypiera. Pierwsze - przestał mnie boleć żołądek. Zawsze myślałam, że u mnie to objaw stresu, ale faktycznie już po kilku dniach zauważyłam, że w ogóle mi nie doskwiera. Dziwne… Analizując dalej, doszłam do wniosku, że opuściła wcześniej przeze mnie nierozumiana nerwowość. Jakby nagle zeszło napięcie, ktoś spuścił powietrze z balonika. Czyli mniejszy stres, brak bólu żołądka. Chyba można było to tak połączyć. Przeczytaj także: Te napoje nawadniają lepiej niż woda Szczerze, dopiero wtedy zaczęłam szukać w necie, jakie są objawy zbyt dużej ilości picia kawy. I faktycznie okazało się, że nerwowość, rozstrój żołądka to jedne z podstawowych. Kawa nigdy nie przeszkadzała mi w zaśnięciu, mogłam wypić wieczorem, a po godzinie iść spać. Tyle tylko, że jak ją odstawiłam, gdzieś po dwóch tygodniach zaczęłam lepiej sypiać i budzić się wypoczęta. Oczywiście kilka dni mi zajęło, żeby to w ogóle zauważyć, ale zmiany na lepsze przyszły w moim ogólnym samopoczuciu. Wtedy już o kawie prawie wcale nie myślałam. Rano wypijałam szklankę ciepłej przegotowanej wody, a drugą z cytryną. Przy sobie miałam zresztą wodę cały czas. Cienie pod oczami zrobiły się mniejsze, skóra mniej sucha. Czy to przez brak kawy? Jakoś nie chciało mi się wierzyć, ale na pewno przez zdecydowanie większą ilość pitej wody. Zresztą, jak później doczytałam, nadmiar kawy może prowadzić do odwodnienia, więc może i ona była przyczyną przesuszonej skóry. I jeszcze - jadłam mniej słodyczy. Wiadomo - do kawy kawałek ciasta, czekoladki, a tu brak kawy, brak potrzeby jedzenia słodkiego. Zapomiałabym - więcej chodziłam na szybkie spacery, nawet na 15 minut, żeby otrząsnąć się z tzw. zamulenia, "obudzić się", pobudzić metabolizm (o tym niestety też nie można zapomnieć), wietrzyłam też częściej mieszkanie. Po 30 dniach I w końcu nadszedł ten dzień. Skłamałbym, gdyby powiedziała, że zupełnie zapomniałam o kawie i w ogóle nie miałam na nią ochoty. Ależ miałam. Ale już nie obsesyjnie. Śmiałam się, że właściwie mogłabym do niej nie wracać, ale ten smak… Przeczytaj także: Czym słodzić, gdy masz cukrzycę lub chcesz schudnąć? Zobacz zdrowe zamienniki cukru Co ciekawe, rano - kiedy minął czas zaplanowanego przeze mnie odwyku, wcale nie sięgnęłam po kawę. Wypiłam wodę, jedną szklankę, później drugą. Pierwsza kawa, czarna, zapach, smak. Dałam sobie chwilę na delektowanie się nią. Nigdy nie wróciłam do kawy z mlekiem. Dziś minęło już kilka tygodni. Pijam maksymalnie dwie - trzy kawy dziennie, czasami zupełnie o niej zapominam i zdarza się, że przez cały dzień po nią nie sięgam. Wolę herbatę, wodę, sok z wyciskanych owoców, lemoniadę. I dobrze mi z tym. Dopiero po czasie widzę, jakie spustoszenie jednak robiła w moim organizmie kawa. Nie chcę do tego wracać. Polecam naprawdę każdemu. Nie mówię o rezygnowaniu z kawy, bo sama nie mam takiego zamiaru, ale chwilowy odwyk - czemu nie. W życiu trzeba co jakiś czas robić rzeczy "po raz pierwszy".
30 dni picia wody